Mamma Mia - odrobina Włoch w Karpaczu

Poszukując atrakcyjnego miejsca na spędzenie urlopu wcale nie zawsze należy wybierać egzotyczne kraje. Bardzo często okazuje się, że na terenie Polski wcale nie musi być mniej ciekawie. Znakomitym przykładem służącym do potwierdzenia tej tezy mogą być Karkonosze, a jeszcze bardziej precyzyjnie – jeleniogórska Dolina Pałaców. Dolina cieszy się dużą popularnością i nie uchodzi uwadze autorów przewodników, przemierzając ją nadal można jednak odkryć prawdziwe perły, o których wiadomo jedno – byłoby nietaktem, gdyby uszły naszej uwadze.

Oczywiście, nie wszystko musi zachwycać, turyści dość często narzekają więc, że mordercza wyprawa na Śnieżkę oraz wcale niełatwa praca prowadząca w dół ku Karpaczowi może początkowo sprawiać wrażenie takiej, która nie rekompensuje wysiłków. Karpacz nie wykorzystuje w pełni swojego potencjału, może więc rozczarować osoby liczące na bogaty wybór uroczych restauracji, w których można byłoby odpocząć i wynagrodzić sobie trudu wspinaczki. Ulica Konstytucji 3 Maja jest obiecująco długa, składa się jednak przede wszystkim z bliźniaczo podobnych do siebie lokali, które są stylizowane na drewniane jadłodajnie, atakują turystów bardzo głośną muzyką i proponują menu, które niczym nie różni się między sobą nawet, jeśli jest analizowane w kolejnym lokalu. Golonka, ziemniaki, kiełbasa i żeberka mogą zachwycić kogoś, kto nie jadł trzy dni, jeśli jednak poszukuje się prawdziwych rozkoszy dla podniebienia, trudno nie oprzeć się wrażeniu, że jest ich podejrzanie mało. Na szczęście, niepokojąca i dość ponura reguła nie byłaby sobą, gdyby nie istniały od niej wyjątki i właśnie za jeden z nich można uznać niespodziankę, jaka czeka na turystów i spacerowiczów na początku głównej ulicy, a więc na obrzeżach miasta. Trattoria Mamma Mia jest jednym z tych lokali, które można przeoczyć nawet pomimo najlepszych chęci. Znajduje się w niepozornym wtorku, a choć jest otwarta od wtorku aż do niedzieli, zwolennicy wczesnych obiadów mogą być nieco rozczarowani, otwiera bowiem swoje bramy dopiero od piętnastej, jak gdyby jej właścicielom nie zależało na możliwości zdobycia pieniędzy kolejnych grup turystów.

W środku, jak gdyby czas się zatrzymał, gości wita spokojny saksofon i włoskie menu. Okazuje się przy tym, że na każde danie należy nieco poczekać, robi się je bowiem na zamówienie, a kucharz ani myśli się spieszyć. Co ciekawe, nawet zioła grzecznie czekają na gości w ogródku, nikt nie zrywa ich bowiem „na zapach”. A samo jedzenie? Nietrudno się domyślić, że posiłki przygotowywane z taką starannością mają prawo zachwycić nawet osobę wyjątkowo wymagającą i taka właśnie jest Mamma Mia – znakomita przed podróżą do Szklarskiej Poręby.