Na szlakach narciarskich w okolicach Karpacza

Polska strona Karkonoszy nie jest może jeszcze tak dobrze rozwinięta, jak strona czeska, nie można jednak nie zgodzić się z tym, że ma nam coraz więcej do zaoferowania. W tym kontekście na szczególną uwagę wydaje się zasługiwać kompleks narciarski Śnieżka, jeśli bowiem wyłączymy Szrenicę, nadal jest to jedyne miejsce po polskiej stronie Karkonoszy, w którym na nartach można jeździć nie tylko rekreacyjnie, ale i „na poważnie”. Karpacz jest zresztą uważany za miejsce przyjazne narciarzom bez względu na poziom reprezentowanych przez nich umiejętności, choć oczywiście nie jest to jedyny argument przemawiający za tym, że jest to miejsce warte odwiedzenia.

Turystyka rozwijała się tu zresztą na długo przed tym, jak narciarstwo i inne sporty zimowe zyskały sobie popularność na całym świecie. Okazuje się przy tym, że pierwszymi turystami byli pielgrzymi. Cel, jaki stawiali sobie, nie był wcale łatwy do zrealizowania, wędrowali bowiem aż na Śnieżkę, gdzie czekała na nich kaplica pod wezwaniem świętego Wawrzyńca wybudowana jeszcze w siedemnastym wieku. Co ciekawe, już w połowie dziewiętnastego wieku zainteresowanie wspinaczką na najwyższy szczyt było tak duże, że lokalne władze musiały wprowadzić pewien porządek. To właśnie w tym okresie narodziła się w okolicach dzisiejszego Karpacza profesja przewodnika górskiego, szansę na niemały zarobek mieli jednak również tragarze lektyk. W ostatnich latach dziewiętnastego wieku w coraz popularniejszej miejscowości pojawiły się domki letniskowe budowane w tak zwanym stylu szwajcarskim. Domki nie stały zresztą nigdy puste, wśród turystów nie brakowało przy tym gości pochodzących nie tylko z pobliskiego Wrocławia, ale również z Berlina. Ważnym krokiem w historii miasta było otwarcie w 1895 roku stacji kolejowej, dzięki czemu kurort mógł notować jeszcze większe obroty. Dziś stacja jest już nieczynna, pociągiem możemy więc dojechać co najwyżej do Jeleniej Góry, stała się jednak atrakcją turystyczną. Od niedawna goście mogą zdecydować się na nietypową przejażdżkę po nieczynnych torach, w podróż zabiera ich bowiem ręczna drezyna. Pierwszy klub narciarski powstał tu w roku 1903, dziesięć lat później wybudowano zaś skocznię narciarską. Systematycznie modernizowana służy dziś przede wszystkim młodszym zawodnikom, jej rekordzisty może jej jednak zazdrościć wiele większych obiektów, jest nim bowiem sam Adam Małysz. Pierwsza kolejka krzesełkowa na Kopę wybudowana po polskiej stronie powstała dość późno, miało to bowiem miejsce w roku 1959. Od tego czasu Kopa jest oblegana bez względu na porę roku. Latem jest to znakomity punkt wyjścia dla tych osób, które myślą o zdobyciu śnieżki, zimą zaś wyciąg pozwala dostać się do ośrodka Kompleks Narciarski Śnieżka.

Oczywiście, wyciąg ma swoje wady, a jednoosobowe krzesełka budzą pewne zaskoczenie zwłaszcza wśród gości z zagranicy przyzwyczajonych do wyższych standardów. Pewne problemy wywołuje również dość silny wiatr, jego podmuchy mogą bowiem zdecydować o wyłączeniu kolejki z użytku. Gdy już jednak dostaniemy się na Kopę, nie mamy powodu do narzekania, najdłuższy zjazd ze Śnieżki liczy sobie bowiem ponad 2,5 kilometra. Z Kopy można zjechać jedną z kilku tras, co pozwala na dopasowanie do naszych potrzeb stopnia jej trudności. Jeśli więc możemy mówić o niedogodnościach, wspomnieć powinniśmy przede wszystkim o tym, że trasy znajdują się niemal w tej samej linii, a co za tym idzie, rozciągające się widoki nie różnią się zasadniczo między sobą. Na szczęście, w okolicy Karpacza znajdują się również stoki Złotówki dające nam szansę na pewną odmianę.