Stare dzieje Karpacza i okolic

Historia Karpacza jest naprawdę imponująca i może stanowić niemałe zaskoczenie nawet dla tych osób, które orientują się, jakie wydarzenia przyczyniały się do rozwoju miejscowości górskich. Dzisiejsza miejscowość to dawny Krummhubel a więc Krzywa Góra, a jej początki datują się na szesnasty wiek. Gdy zresztą przyjrzymy się uważnie topografii tych okolic, z pewnością dojdziemy do wniosku, że nazwa wcale nie jest przypadkowa, znakomicie oddaje bowiem kształt grzbietu, na którym zlokalizowana została wieś. Jej założycielami byli najprawdopodobniej smolarze masowo przybywający w te tereny w szesnastym stuleciu.

Ludność miejscowa nazywała ich na ogół Kurzakami, a ich zadaniem było przede wszystkim dostarczanie węgla drzewnego do położonych nieopodal Kowar znanych przede wszystkim z tego, że przez długi czas były wyjątkowo bogate nie tylko w złoża rud żelaza, ale nawet uranu. Historycy przypuszczają, że bogactwo ziemi karkonoskiej nie było tajemnicą już dla Celtów, którzy przed wiekami zasłynęli jako poszukiwacze złota. Sudety to jedne z najstarszych gór w Polsce, spora liczba surowców mineralnych nie powinna więc stanowić większego zaskoczenia. Okres świetności Kowar przypada jednak dopiero na drugą połowę szesnastego wieku i to właśnie wtedy stanowiły one poważne zagrożenie nawet dla Jeleniej Góry specjalizując się nie tylko w górnictwie i hutnictwie, ale również w kowalstwie. Kowary zasłynęły też w tym czasie jako znany ośrodek produkcji broni palnej. Tutejsi rusznikarze musieli zresztą znać się na rzeczy skoro jednym z ich klientów był sam Zygmunt August. Do dziś pod miastem możemy zresztą podziwiać słynne sztolnie zachowane w wyjątkowo dobrym stanie. Sztolnie są zresztą udostępniane turystom, a trasa zwiedzania liczy 1200 metrów, co najlepiej świadczy o tym, że jest co oglądać. Atmosferę podgrzewa to, że tuż przy wejściu otrzymuje się kaski ochronne, same korytarze są zaś dość skąpo oświetlone, a ich szerokość nie jest imponująca. W czasie wizyty w sztolniach można zresztą zapoznać się z jeszcze jednym zawodem, który robił w Karkonoszach furorę zwłaszcza po zakończeniu wojny trzydziestoletniej. Była to produkcja mikstur leczniczych, która było wysoko ceniona nie tylko przez miejscowych. Wizyta w sztolniach może nas zaskoczyć z jeszcze jednego powodu. Nawet w środku lata nie jest tam zbyt ciepło, na uwagę zasługuje przy tym również bardzo duża wilgotność. Chcąc poznać stare szyby i sekrety przeszłości tego regionu nie trzeba zresztą wcale wybierać się aż do Kowar. Jest ich wiele także w innych częściach Karkonoszy, warta podkreślenia jest zaś w tym kontekście zwłaszcza Sowia Dolina położona w niewielkiej odległości od Karpacza. Tu Stare Sztolnie są niedostępne i zniszczone, można jednak przyjrzeć się chronionym gatunkom nietoperzy, które uznały, że stare szyby to znakomite lokum. Wraz ze spadkiem znaczenia Kowar rosła pozycja pobliskiego Karpacza. Co ciekawe, już w dziewiętnastym wieku tutejsza ludność utrzymywała się przede wszystkim z turystyki. Szybko doceniono jego mikroklimat

Karpacz znany był więc jako miejscowość kuracyjna. Pierwszy zajazd dla turystów znajdował się zresztą w miejscu, które dobrze świadczyło o zmyśle marketingowym jego właściciela. Był to zajazd w okolicy ewangelickiej świątyni Wang, która w połowie dziewiętnastego wieku została sprowadzona do Karpacza z dalekiej Norwegii. Cóż jednak po marketingu, gdy okazało się, że zajazd zwyczajnie nie jest w stanie obsłużyć systematycznie rosnącej liczby turystów! Kolejne lata to zmiany, jakie zachodzą w mieście. Za najważniejszą często uznaje się przeistoczenie się górnej części miejscowości w swego rodzaju deptak. Nie wszyscy mieszkańcy i turyści uważają, że jest to krok we właściwym kierunku, trudno jednak polemizować z właścicielami hoteli i restauracji walczącymi o turystów.